Postać Wernhera von Brauna należy do najbardziej fascynujących i zarazem kontrowersyjnych w historii techniki XX wieku. Był wizjonerem marzeń o locie w kosmos, a jednocześnie inżynierem, którego talent został wykorzystany do budowy broni niszczącej miasta i ludzi. Jego życiorys splata się nierozerwalnie z rozwojem nowoczesnej techniki rakietowej, z narodzinami przemysłu rakietowego w Trzeciej Rzeszy oraz z narodzinami amerykańskiego programu kosmicznego, który doprowadził człowieka na Księżyc. Aby zrozumieć wpływ von Brauna na historię, trzeba prześledzić drogę, jaką przeszedł: od arystokratycznego chłopca zafascynowanego astronomią, przez oficera SS i konstruktora rakiet V-2, aż po czołowego architekta programu Apollo w NASA.
Rodzina, dzieciństwo i pierwsze marzenia o kosmosie
Wernher Magnus Maximilian Freiherr von Braun urodził się 23 marca 1912 roku w miejscowości Wirsitz (obecnie Wyrzysk w Polsce), na terenie ówczesnego Cesarstwa Niemieckiego. Pochodził z rodziny pruskiej arystokracji urzędniczej. Tytuł „Freiherr” oznaczał barona, co w praktyce lokowało go w wyższych warstwach ówczesnego społeczeństwa. Jego ojciec, Magnus von Braun, był pruskim urzędnikiem państwowym, później pełnił funkcję ministra w rządzie Republiki Weimarskiej. Matka, Emmy von Quistorp, wywodziła się z rodziny o silnych tradycjach intelektualnych i religijnych.
Rodzina, choć zachowywała pewien dystans klasowy, potrafiła wspierać zainteresowania dzieci. Wernher nie przejawiał od początku wybitnych zdolności matematycznych. W młodych latach miał problemy szkolne z przedmiotami ścisłymi, zwłaszcza z matematyką, a początkowo bardziej ciekawiła go muzyka – grał na wiolonczeli i fortepianie. Przełom nastąpił, gdy w ręce chłopca trafiła popularnonaukowa książka o kosmosie i podróżach międzyplanetarnych. Zafascynował go opis rakiet jako środka wydostania się poza ziemskie przyciąganie.
Jak sam później wspominał, decydujące znaczenie miała lektura dzieła Hermanna Obertha, jednego z pionierów teorii lotów rakietowych. Młody von Braun zaczął intensywnie interesować się astronomią, eksperymentował z własnymi małymi rakietami, a przy tym wreszcie znalazł motywację, by opanować matematykę i fizykę. Świadomość, że bez rachunku różniczkowego czy znajomości dynamiki nie zbuduje prawdziwej rakiety, sprawiła, że z przeciętnego ucznia przeistoczył się w ambitnego i zdyscyplinowanego adepta nauk ścisłych.
Rodzice, choć niekiedy obawiali się niebezpiecznych eksperymentów syna, umożliwiali mu lekturę literatury naukowej, zachęcali do nauki i kontaktów z uczonymi. Wernher uczęszczał do szkół w Niemczech, m.in. w internatach, gdzie pogłębiał wiedzę matematyczną i techniczną. Interesowały go zarówno teoretyczne podstawy lotu rakietowego, jak i praktyczne aspekty budowy urządzeń. Dla nastolatka w latach 20. XX wieku kosmos był jeszcze czystą fantastyką; mimo to w jego głowie zaczął rodzić się plan długofalowy: przyczynić się do wyniesienia ludzi w przestrzeń międzyplanetarną.
Studia, pierwsze badania rakietowe i droga do armii niemieckiej
Na przełomie lat 20. i 30. von Braun podjął studia z zakresu inżynierii mechanicznej i lotniczej. Studiował m.in. w Berlinie i Zurychu, interesując się głównie balistyką, aerodynamiką oraz teorią napędu rakietowego. W tym okresie nawiązał bliższy kontakt z Hermannem Oberthem i dołączył do Niemieckiego Towarzystwa Podróży Kosmicznych (Verein für Raumschiffahrt, VfR). Towarzystwo skupiało miłośników astronomii, techniki rakietowej i naukowej fantastyki, a jego członkowie przeprowadzali pierwsze, pionierskie próby z rakietami na paliwo ciekłe.
W Berlinie istniało poligonowe miejsce testów znane jako Raketenflugplatz, gdzie entuzjaści próbowali odpalać konstrukcje rakietowe z ciekłym tlenem i paliwem. Von Braun szybko wyróżnił się organizacyjnymi zdolnościami i talentem koncepcyjnym. W przeciwieństwie do niektórych idealistów skupionych jedynie na marzeniu o lotach międzyplanetarnych, rozumiał, że jedynym realnym źródłem finansowania badań w tamtym czasie była armia. To właśnie zainteresowanie Reichswehry (a później Wehrmachtu) bronią dalekiego zasięgu przesądziło o dalszych losach młodego inżyniera.
W 1932 roku niemiecki Departament Uzbrojenia Armii lądowej zaczął intensywnie poszukiwać ekspertów od nowych rodzajów broni. Traktat wersalski po I wojnie światowej ograniczał rozwój wielu tradycyjnych kategorii uzbrojenia, ale rakiety znajdowały się poza ścisłą kontrolą. Von Braun, mający już pierwsze doświadczenia eksperymentalne, trafił w krąg zainteresowania wojska. Został zatrudniony jako cywilny konsultant, a niebawem rozpoczął pracę nad doktoratem z balistyki rakietowej.
Jego praca doktorska, obroniona w tajnych warunkach, dotyczyła teoretycznych podstaw lotu rakiet dalekiego zasięgu. Z powodu poufnego charakteru badań większość wyników utajniono, a pełen tekst pracy nie był wówczas dostępny w powszechnym obiegu naukowym. To związało dalszą karierę von Brauna nierozerwalnie z armią niemiecką, która dysponowała środkami finansowymi i infrastrukturą badawczą.
Równolegle w Niemczech następował wzrost znaczenia narodowego socjalizmu. W 1933 roku Adolf Hitler został kanclerzem, a aparat państwowy zaczął przechodzić całkowitą nazistowską transformację. Młody inżynier znalazł się w sytuacji, w której droga do realizacji jego ambicji technicznych prowadziła przez współpracę z reżimem. W kolejnych latach to właśnie państwo nazistowskie miało zapewnić mu laboratoria, poligony, zespół współpracowników i niemal nieograniczone środki, choć ceną była ścisła współpraca z jednym z najbardziej zbrodniczych systemów politycznych w historii.
Ośrodek badawczy w Peenemünde i narodziny rakiety V-2
W połowie lat 30. dowództwo niemieckich sił zbrojnych zdecydowało o powołaniu nowoczesnego ośrodka badawczo-doświadczalnego, w którym można by prowadzić duże testy rakietowe. Wybrano odosobnioną lokalizację na wyspie Uznam, w miejscowości Peenemünde nad Bałtykiem. To tam miało powstać centrum niemieckiego programu rakietowego, formalnie rozwijanego przez Armię lądową oraz Luftwaffe. Wernher von Braun objął stanowisko głównego konstruktora rakiet dalekiego zasięgu i szybko zgromadził wokół siebie zespół inżynierów, fizyków i specjalistów od materiałoznawstwa.
Peenemünde stało się jednym z najbardziej zaawansowanych technicznie kompleksów badawczych świata. Posiadało laboratoria, stanowiska testowe silników, obszary startowe i własną infrastrukturę produkcyjną. Głównym celem zespołu von Brauna było opracowanie pocisku balistycznego, zdolnego przenosić ładunek wybuchowy na setki kilometrów. W początkowej fazie prac powstawały kolejne prototypy – A-1, A-2, A-3 – służące do testowania silników i systemów sterowania. Ostatecznym celem stała się konstrukcja A-4, która przeszła do historii pod oznaczeniem V-2 (Vergeltungswaffe 2 – „broń odwetowa 2”).
Rakieta A-4/V-2 była przełomowa z wielu powodów. Był to pierwszy w pełni funkcjonalny pocisk balistyczny dalekiego zasięgu napędzany ciekłym paliwem, zdolny osiągnąć przestrzeń podkosmiczną. Startująca rakieta wznosiła się na wysokość ok. 80–100 km, a następnie w lotniczej trajektorii balistycznej opadała na cel, uderzając z prędkościami naddźwiękowymi. Konstrukcja wymagała opracowania solidnych zbiorników na ciekły tlen i paliwo alkoholowe, skomplikowanego układu turbopomp, zaawansowanych systemów sterowania aerodynamicznego i inercyjnego.
Von Braun pełnił rolę lidera technicznego i wizjonera. Koordynował prace nad układem napędowym, konstrukcją kadłuba i systemami kontroli lotu. W 1942 roku przeprowadzono pierwszy udany testowy lot A-4. Rakieta wystartowała z Peenemünde i po zaprogramowanej trajektorii spadła na poligonowy cel. Dla zespołu inżynierów był to triumf nauki i techniki, dla władz nazistowskich – dowód, że można zbudować nową kategorię broni, wymykającej się obronie przeciwlotniczej przeciwnika.
Równocześnie z sukcesami technicznymi rosła rola polityczna programu. Joseph Goebbels i inni propagandyści widzieli w rakietach V-1 i V-2 narzędzie psychologicznego oddziaływania na społeczeństwo brytyjskie i cudowne uzbrojenie, które rzekomo miało odwrócić losy wojny. Von Braun, choć w prywatnych rozmowach nadal mówił o rakietach jako o preludium do lotów na Księżyc, akceptował wojskowe priorytety swojego projektu. W tym okresie wstąpił do SS i formalnie został oficerem, co dodatkowo związało go z nazistowskim aparatem władzy.
Przemysł zbrojeniowy, praca przymusowa i moralny cień programu V-2
W miarę jak projekt V-2 przechodził z fazy eksperymentalnej do masowej produkcji, niemiecki przemysł zbrojeniowy coraz bardziej opierał się na pracy przymusowej z obozów koncentracyjnych. Po nalotach alianckich na Peenemünde w 1943 roku podjęto decyzję o przeniesieniu głównych zakładów produkcyjnych do podziemnego kompleksu Dora-Mittelbau w Turyngii. Były to ogromne tunele i hale wykute w górze Kohnstein, gdzie panowały skrajnie trudne warunki: wilgoć, niedożywienie, choroby, przemoc ze strony strażników SS.
Więźniowie z obozu koncentracyjnego Mittelbau-Dora, w znacznej części pochodzący z okupowanych krajów Europy, zmuszani byli do montażu rakiet V-2. Znaczna liczba z nich zmarła z powodu wycieńczenia, nieludzkich warunków i brutalnego traktowania. Szacuje się, że przy produkcji V-2 życie mogło stracić nawet więcej osób, niż później zginęło wskutek ostrzału rakietowego Londynu i Antwerpii.
Rola Wernhera von Brauna w tym systemie jest jednym z kluczowych zagadnień oceny moralnej jego działalności. Jako główny konstruktor i osoba odpowiedzialna za projekt, odwiedzał on zakłady w Mittelwerk, widział więźniów pracujących w tunelach i miał świadomość ich tragicznej sytuacji. Choć później twierdził, że był przede wszystkim naukowcem skoncentrowanym na technice, a nie na polityce, fakty wskazują, że uczestniczył w systemie, który wykorzystywał niewolniczą pracę i był integralną częścią nazistowskiego kompleksu przemysłu zbrojeniowego.
Rakiety V-2, mimo swojej technologicznej nowoczesności, miały ograniczoną wartość strategiczną. Były drogie, trudne w produkcji, a ich celność i niezawodność daleko odbiegały od idealnych parametrów. W praktyce służyły głównie jako broń terroru, wystrzeliwana w kierunku dużych miast. Od września 1944 roku rozpoczął się ostrzał Londynu, później również Antwerpii i innych celów. Rakiety uderzały bez ostrzeżenia, przenikając obronę powietrzną, ponieważ ich prędkość i trajektoria czyniły je nie do przechwycenia. Mimo to ich wpływ militarny na przebieg wojny był znikomy w porównaniu z kosztami i zasobami włożonymi w produkcję.
W końcowej fazie wojny, gdy sytuacja militarna Niemiec była już beznadziejna, wewnątrz aparatu władzy narastały napięcia. Gestapo obserwowało naukowców, obawiając się sabotażu lub prób ucieczki. Von Braun został nawet na krótko aresztowany pod zarzutem defetyzmu, gdy w prywatnej rozmowie zasugerował, że prawdziwym celem rakiet powinny być podróże kosmiczne, a nie bombardowanie miast. Po interwencji wysoko postawionych protektorów został jednak zwolniony i wrócił do pracy. Losy wojny były już jednak przesądzone.
Kapitulacja, „operacja Paperclip” i przejęcie przez Amerykanów
Wiosną 1945 roku front wschodni i zachodni zaciskały się wokół resztek III Rzeszy. Zespół von Brauna, stacjonujący wówczas w południowej części Niemiec, znalazł się pomiędzy zbliżającymi się armiami amerykańską i radziecką. Zarówno Związek Radziecki, jak i Stany Zjednoczone zdawały sobie sprawę z ogromnej wartości niemieckiej kadry rakietowej. Rozpoczął się wyścig o przejęcie dokumentacji, części rakiet i samych inżynierów.
Von Braun i jego najbliżsi współpracownicy podjęli decyzję, by poddać się Amerykanom. Liczyli, że w USA będą mogli kontynuować pracę nad techniką rakietową w lepszych warunkach, a jednocześnie uniknąć odpowiedzialności, jaka mogłaby ich czekać w razie dostania się w ręce radzieckie lub w przypadku szerzej zakrojonych procesów za zbrodnie wojenne. W kwietniu 1945 roku grupa naukowców udała się w stronę amerykańskich linii, zabierając ze sobą część dokumentacji i kluczowe elementy technologiczne.
Amerykańskie służby wywiadowcze przystąpiły do realizacji programu znanego później pod kryptonimem Paperclip. Jego celem było zidentyfikowanie, przetransportowanie i wykorzystanie niemieckich specjalistów z dziedziny rakiet, lotnictwa, broni chemicznej i innych zaawansowanych technologii. Dokumentacja dotycząca pracy tych naukowców była niekiedy „oczyszczana” z najbardziej kompromitujących fragmentów, tak aby ułatwić im późniejszą integrację z amerykańskim przemysłem obronnym.
Wernher von Braun wraz z kilkuset członkami swojego zespołu został przewieziony do Stanów Zjednoczonych. Tam rozpoczęła się druga, amerykańska część jego kariery. Nie był już oficerem SS, lecz specjalistą od rakiet, którego wiedzę postanowiono maksymalnie wykorzystać w realiach rodzącej się zimnej wojny i wyścigu z ZSRR o dominację w przestrzeni kosmicznej.
Pierwsze lata w USA i praca dla armii amerykańskiej
Bezpośrednio po wojnie von Braun trafił do ośrodków wojskowych w Teksasie, a następnie w stanie Alabama. Amerykanie początkowo interesowali się głównie praktycznymi aspektami pocisków balistycznych. Przeprowadzano testy przechwyconych rakiet V-2 na poligonach w White Sands w Nowym Meksyku. Te próby pozwoliły lepiej zrozumieć osiągnięcia i słabości niemieckiej technologii oraz wytyczyć ścieżki dalszego rozwoju.
W latach 40. i wczesnych 50. von Braun był zatrudniony jako cywilny konsultant i inżynier dla Armii Stanów Zjednoczonych. Oficjalny wizerunek, jaki starano się zbudować wokół niego w USA, oddzielał jego działalność naukową od nazistowskiej przeszłości. Podkreślano jego rolę jako pioniera techniki rakietowej i marzyciela o lotach kosmicznych, a kwestie pracy przymusowej, członkostwa w SS i zaangażowania w niemiecki przemysł zbrojeniowy w znacznej mierze przemilczano lub bagatelizowano.
Von Braun od początku dążył do tego, by zainteresować amerykańskie władze nie tylko rakietami jako bronią, lecz także ich potencjałem w dziedzinie eksploracji przestrzeni kosmicznej. W serii artykułów i popularnych wystąpień zaczął promować wizję stacji orbitalnych, wypraw na Księżyc, a nawet lotów na Marsa. Współpracował z czasopismami popularnonaukowymi, takimi jak „Collier’s”, oraz z twórcami filmowymi z wytwórni Disneya, przygotowując programy edukacyjne o przyszłości podróży kosmicznych.
Te działania miały duże znaczenie propagandowe. W czasie, gdy Związek Radziecki i Stany Zjednoczone rywalizowały o globalny wpływ, możliwość wyniesienia satelitów szpiegowskich, a potem ludzi, na orbitę nabierała znaczenia militarnego i politycznego. Von Braun, występując w roli eksperta i popularyzatora, pomagał przekonywać opinię publiczną, że inwestycje w program kosmiczny są konieczne. Jego przeszłość z czasów III Rzeszy była znana głównie w wąskich kręgach i rzadko przedostawała się do szerokiej dyskusji publicznej.
Sputnik, wyścig kosmiczny i droga do NASA
Kluczowym momentem, który nadał karierze von Brauna nową dynamikę, był październik 1957 roku, kiedy Związek Radziecki wystrzelił pierwszego sztucznego satelitę Ziemi – Sputnika 1. Sukces radziecki wywołał w USA szok i poczucie zagrożenia. Okazało się, że Moskwa dysponuje rakietami zdolnymi nie tylko umieszczać obiekty na orbicie, lecz także przenosić głowice nuklearne na międzykontynentalne odległości.
Von Braun od lat twierdził, że jego zespół w Redstone Arsenal byłby w stanie przygotować amerykańską rakietę nośną do wyniesienia satelity, ale jego propozycje były wcześniej odsuwane na bok z powodów politycznych i biurokratycznych. Po Sputniku sytuacja dramatycznie się zmieniła. Administracja amerykańska, pod silną presją opinii publicznej, przyspieszyła programy rakietowe i zdecydowała, że trzeba natychmiast nadrobić opóźnienie wobec ZSRR.
W styczniu 1958 roku rakieta Jupiter-C, rozwijana przez zespół von Brauna, wyniosła na orbitę pierwszego amerykańskiego satelitę, nazwanego Explorer 1. Choć był on mniejszy i skromniejszy niż Sputnik, spełnił strategiczną funkcję: pokazał, że Stany Zjednoczone także potrafią umieścić obiekt na orbicie. Co więcej, dane naukowe z tego satelity pozwoliły odkryć pasy radiacyjne wokół Ziemi, dziś znane jako pasy Van Allena.
W tym samym roku powołano do życia nową cywilną agencję kosmiczną – NASA (National Aeronautics and Space Administration). Jej zadaniem było koordynowanie wszystkich amerykańskich prac związanych z lotami kosmicznymi, zarówno bezzałogowymi, jak i załogowymi. Od początku było jasne, że zespół von Brauna odegra w niej kluczową rolę. W 1960 roku ośrodek w Huntsville w Alabamie, w którym pracował, został włączony do NASA jako Marshall Space Flight Center. Wernher von Braun stanął na jego czele jako dyrektor techniczny.
Architekt rakiety Saturn V i amerykańskiego programu księżycowego
W nowej roli von Braun przeszedł częściową transformację wizerunku: z inżyniera wojskowego stał się jednym z czołowych twórców pokoju kosmicznego, a przynajmniej tak prezentowano go w oficjalnych przekazach. Jego najważniejszym zadaniem stało się opracowanie rakiet nośnych dla załogowych lotów kosmicznych. Po etapach programu Mercury (pierwszy Amerykanin na orbicie) i Gemini (loty dwuosobowe, manewry orbitalne) nadszedł czas na coś znacznie bardziej ambitnego – wyprawę na Księżyc.
W 1961 roku prezydent John F. Kennedy ogłosił cel narodowy: doprowadzenie do lądowania człowieka na Księżycu i bezpiecznego powrotu na Ziemię przed końcem dekady. Ten śmiały plan, w praktyce polityczno-wojskowe wyzwanie rzucone Związkowi Radzieckiemu, oznaczał gigantyczne nakłady finansowe i organizacyjne. Wernher von Braun otrzymał zadanie opracowania systemu rakietowego o niespotykanej dotąd mocy.
Owocem tych prac była rodzina rakiet Saturn, a zwłaszcza Saturn V – trzystopniowa rakieta nośna o wysokości ponad 100 metrów, zdolna wynieść na orbitę okołoziemską ładunek rzędu 100 ton, a w lotach księżycowych – moduł dowodzenia, moduł serwisowy i lądownik księżycowy. Konstrukcja wymagała rozwiązania wielu problemów technicznych: integracji ogromnych zbiorników paliwowych, projektowania silników o rekordowej mocy ciągu, zapewnienia stabilności strukturalnej w czasie startu, a także synchronizacji pracy wielu systemów elektronicznych i nawigacyjnych.
Zespół von Brauna w Marshall Space Flight Center opracowywał kolejne koncepcje, testował modele i pełnowymiarowe stopnie rakiet, a także nadzorował współpracę z przemysłem lotniczym. W latach 60. powstała cała sieć podwykonawców produkujących elementy Saturna V: silniki, zbiorniki, elektronikę pokładową. Program Apollo, którego trzonem był Saturn V, stał się jednym z największych przedsięwzięć technologicznych i organizacyjnych w dziejach ludzkości.
20 lipca 1969 roku rakieta Saturn V wyniosła misję Apollo 11, której członkowie – Neil Armstrong i Buzz Aldrin – wylądowali na powierzchni Księżyca. Wernher von Braun nie był oczywiście jedynym autorem tego sukcesu, ale jego rola jako głównego architekta rakiety nośnej była fundamentalna. Świat zobaczył w nim symbol triumfu ludzkiego rozumu, inżynierii i amerykańskiej potęgi technologicznej. W telewizyjnych relacjach rzadko jednak wspominano, że ten sam człowiek w innej dekadzie nadzorował rozwój rakiety V-2, wykorzystywanej jako broń wojenna i produkowanej przy użyciu pracy niewolniczej.
Publiczny wizerunek, naukowe ambicje i narastająca krytyka
Po sukcesie Apollo 11 von Braun stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci NASA. Występował w mediach jako rzecznik dalszej eksploracji kosmosu, postulując budowę stałej stacji kosmicznej, wyprawy na Marsa i rozwój systemów wielokrotnego użytku. Uważał, że Saturn V i Apollo to dopiero pierwszy krok w długiej historii ekspansji człowieka poza Ziemię. W swoich koncepcjach planował wielostopniowy program: od stacji orbitalnych, przez bazy księżycowe, aż po misje międzyplanetarne.
Jednak u schyłku lat 60. i na początku 70. nastroje polityczne i społeczne w USA zaczęły się zmieniać. Rosły koszty wojny w Wietnamie, napięcia rasowe i sprzeciw wobec wydatków na program kosmiczny. W coraz większym stopniu podnoszono pytanie, czy miliardy dolarów powinny być wydawane na projekty symboliczne, podczas gdy w kraju istnieją poważne problemy społeczne. Znaczenie miały także wątpliwości natury moralnej związane z przeszłością części kadry technicznej.
Wernher von Braun, jako najbardziej znany „importowany” naukowiec z hitlerowskich Niemiec, znalazł się w centrum tej debaty. Historycy i dziennikarze zaczęli dokładniej badać dokumenty z okresu wojny, opisujące jego członkostwo w NSDAP i SS, odpowiedzialność za wybór lokalizacji fabryk i kontakty z dowództwem obozu Mittelbau-Dora. Pojawiły się głosy, że światowy sukces programu Apollo częściowo oparty jest na fundamencie, w którym tkwi moralna skaza: wykorzystanie doświadczeń zdobytych w czasie pracy dla nazistowskiej machiny wojennej.
Sam von Braun próbował odpowiadać na tę krytykę. Utrzymywał, że jego głównym motywem zawsze była chęć rozwoju techniki rakietowej z myślą o spokojnych lotach w kosmos, a nie o wojnie. Twierdził, że polityka – zarówno nazistowska, jak i zimnowojenna – jedynie wykorzystywała jego projekty do własnych celów. Wskazywał też na ograniczoną sprawczość, jaką miał w autorytarnym systemie III Rzeszy. Dla wielu badaczy i opinii publicznej nie był to jednak argument w pełni przekonujący, zwłaszcza w obliczu relacji byłych więźniów, którzy opisywali jego wizyty w fabrykach podziemnych.
Ostatnie lata w NASA i poza nią
Po zakończeniu głównych misji programu Apollo budżet NASA został znacząco obcięty. Krokiem w stronę tańszego i bardziej rutynowego dostępu do orbity miał być program wahadłowców kosmicznych (Space Shuttle). Wernher von Braun miał co prawda własne koncepcje pojazdów wielokrotnego użytku, ale coraz rzadziej mógł bezpośrednio wpływać na decyzje polityczne i budżetowe administracji amerykańskiej.
W 1970 roku został przeniesiony do centralnej siedziby NASA w Waszyngtonie, gdzie objął stanowisko z zakresu planowania i polityki naukowej. Dla człowieka przyzwyczajonego do pracy nad konkretnymi projektami inżynierskimi i kierowania dużymi zespołami była to funkcja mniej satysfakcjonująca. Równocześnie jego wpływ na bieg amerykańskiego programu kosmicznego stopniowo malał, a wraz z nim spadała jego widoczność w mediach.
W 1972 roku von Braun odszedł z NASA i przeszedł do sektora prywatnego, podejmując pracę w firmach zajmujących się technologiami kosmicznymi oraz doradztwem. Nadal wygłaszał odczyty o przyszłości eksploracji kosmosu, apelował o długofalową wizję, która obejmowałaby wyprawy międzyplanetarne, ale w realiach po-Apollo jego głos nie miał już takiego znaczenia jak wcześniej. Zmieniła się również atmosfera kulturowa; rosnący sceptycyzm wobec wielkich programów technologicznych i krytyka militaryzacji nauki sprawiały, że jego postać była odbierana bardziej ambiwalentnie.
Pod koniec życia von Braun zmagał się z chorobą nowotworową. Zmarł 16 czerwca 1977 roku w Alexandrii w stanie Wirginia. Pozostawił po sobie obszerną dokumentację techniczną, książki, artykuły i liczne wywiady. Jego nazwisko na trwałe zapisało się w historii nauki i techniki, budząc jednocześnie uznanie i moralny sprzeciw. Jedni widzieli w nim przede wszystkim genialnego inżyniera, który pomógł człowiekowi dotrzeć na Księżyc, inni – technokratę, który w imię rozwoju nauki był gotów współpracować z każdym reżimem, jaki zapewni mu finansowanie i dostęp do laboratoriów.
Dziedzictwo Wernhera von Brauna: między podbojem kosmosu a etyką nauki
Dziedzictwo Wernhera von Brauna wymyka się prostym ocenom. Na jednym biegunie znajdują się jego bezsprzeczne osiągnięcia inżynierskie. Współtworzył nowoczesną technikę rakietową, wyznaczył standardy w projektowaniu silników, systemów nośnych i trajektorii lotu, stworzył podstawy myślenia o dużych rakietach wielostopniowych. Rakieta Saturn V, symbol programu Apollo, pozostaje do dziś jednym z najbardziej imponujących dzieł inżynierii, a jego dorobek wywarł ogromny wpływ na rozwój astronautyki.
Na drugim biegunie znajduje się ciemna strona tej historii – udział w programie V-2, współodpowiedzialność za włączenie nowoczesnej techniki do nazistowskiego przemysłu zbrojeniowego, korzystanie – choćby pośrednie – z pracy przymusowej tysięcy więźniów. Dla wielu historyków i filozofów nauki przypadek von Brauna stał się symbolem dylematu, przed jakim stają uczeni i inżynierowie: na ile można oddzielać naukę i technikę od polityki i etyki, czy można usprawiedliwiać swoje działania wyłącznie „postępem naukowym”, ignorując kontekst społeczny i moralny.
Po jego śmierci ukazało się wiele biografii i analiz, które próbowały zbalansować te dwa oblicza: genialnego konstruktora i sługę dwóch potęg militarnych. W niektórych krajach Europy jego nazwisko nadal budzi silne emocje i jest przedmiotem debat na temat pamięci historycznej. W Stanach Zjednoczonych częściej podkreśla się jego wkład w rozwój NASA, chociaż i tam coraz szerzej omawia się jego wcześniejszą działalność w Trzeciej Rzeszy.
Historia Wernhera von Brauna ukazuje, jak bardzo XX-wieczny rozwój techniki był spleciony z konfliktami politycznymi i militarnymi. Rakiety, które w jego młodzieńczych marzeniach miały służyć podróżom międzyplanetarnym, stały się najpierw narzędziem terroru i zniszczenia, a dopiero później środkiem do wyniesienia satelitów badawczych i ludzi w przestrzeń kosmiczną. Ten dualizm – połączenie fascynującego postępu z przerażającą destrukcją – stanowi istotę dylematu związanego z jego osobą.
Można więc powiedzieć, że Wernher von Braun personifikuje ambiwalentny charakter nowoczesnej techniki: zdolnej zarówno do realizacji najbardziej wzniosłych wizji naukowych, jak i do wspierania najbardziej brutalnych systemów politycznych. Dla współczesnych badaczy, inżynierów i decydentów stanowi on zarazem przestrogę i inspirację – przypomnienie, że nauka i technologia nigdy nie są całkowicie neutralne, a wybory dokonywane przez ich twórców niosą za sobą konsekwencje sięgające daleko poza mury laboratoriów i hal produkcyjnych.






