Sergio Marchionne to jedna z najbardziej fascynujących postaci w historii współczesnej motoryzacji. Prawnik, księgowy, strateg korporacyjny i wizjoner, który zasłynął jako człowiek potrafiący reanimować firmy uznane niemal za stracone. Jego życiorys łączy w sobie losy emigranta, twardego negocjatora i menedżera o nieszablonowym podejściu do zarządzania. Zasłynął przede wszystkim jako architekt spektakularnego zwrotu w historii koncernu Fiat oraz jako twórca połączenia Fiat Chrysler Automobiles (FCA), które na trwałe zmieniło krajobraz światowej branży samochodowej. Choć jego życie zakończyło się nagle, pozostawił po sobie dziedzictwo odczuwalne do dziś – zarówno w kulturze korporacyjnej globalnych firm, jak i w konkretnych markach, samochodach i sojuszach przemysłowych, które pomógł zbudować.
Droga od Abruzji do Ameryki: dzieciństwo, emigracja i edukacja
Sergio Marchionne urodził się 17 czerwca 1952 roku w miejscowości Chieti, w regionie Abruzja na środkowym wschodzie Włoch. Pochodził z rodziny o silnych tradycjach urzędniczych i wojskowych – jego ojciec był funkcjonariuszem karabinierów, co wiązało się z dyscypliną, poczuciem obowiązku i raczej skromnym stylem życia. Włochy powojenne, w których dorastał, zmagały się z przebudową gospodarczą i społeczną, a perspektywy dla ludzi ambitnych, ale niezamożnych, często prowadziły poza granice kraju.
Rodzina Marchionne zdecydowała się na emigrację, gdy Sergio był jeszcze nastolatkiem. Około 14. roku życia przeniósł się z rodzicami do Kanady, która w latach 60. XX wieku była jednym z najpopularniejszych kierunków emigracji z Europy. Osiedlili się w Toronto – mieście, które stopniowo stawało się wielokulturową metropolią, przyciągającą ludzi z całego świata. Przeniesienie do innego kraju, konieczność nauczenia się języka angielskiego i odnalezienia w nowym systemie edukacyjnym ukształtowały w nim odporność psychiczną i umiejętność szybkiej adaptacji, z których później słynął w biznesie.
Marchionne od wczesnych lat wykazywał duże ambicje i skłonność do intensywnej pracy. Ukończył studia z zakresu filozofii na University of Toronto, co już wtedy odróżniało go od wielu przyszłych menedżerów o ściśle ekonomicznym wykształceniu. Następnie poszerzył swoje kompetencje o dziedziny bardziej praktyczne: zdobył kwalifikacje biegłego rewidenta (chartered accountant), a także wykształcenie prawnicze na Uniwersytecie w Windsor i University of Toronto. Ten unikalny zestaw – filozofia, prawo i rachunkowość – dał mu szeroką perspektywę: rozumiał nie tylko liczby, ale też logikę instytucji, naturę regulacji oraz złożone mechanizmy motywacji ludzkiej.
W Kanadzie Marchionne uzyskał obywatelstwo i przez długie lata był postrzegany jako menedżer „międzynarodowy”, łączący w sobie włoskie korzenie i północnoamerykańskie podejście do biznesu. Ta dualna tożsamość odgrywała kluczową rolę, gdy przyjdzie mu później zarządzać koncernami działającymi na styku Europy i Stanów Zjednoczonych.
Pierwsze kroki w biznesie: finanse, przemysł i budowanie reputacji menedżera kryzysowego
Kariera zawodowa Sergia Marchionne zaczęła się z dala od świateł reflektorów motoryzacyjnych salonów. Jako specjalista od finansów i prawa korporacyjnego pracował dla firm oraz organizacji związanych z audytem i zarządzaniem. Ważnym etapem była jego działalność w koncernie SGS (Société Générale de Surveillance) – szwajcarskiej grupie zajmującej się inspekcjami, testami i certyfikacją. Marchionne dołączył do SGS na początku lat 90., kiedy firma zmagała się z problemami strukturalnymi i finansowymi.
W SGS awansował na kolejne stanowiska, aż wreszcie został dyrektorem generalnym. To właśnie tam wypracował wizerunek menedżera potrafiącego przeprowadzać głębokie restrukturyzacje bez uciekania się do czysto księgowej logiki. Koncentrował się na przebudowie modelu biznesowego, upraszczaniu struktur, poprawie efektywności procesów i wprowadzaniu jasnej odpowiedzialności na wszystkich szczeblach. Pod jego kierownictwem SGS przeszła udaną transformację, a Marchionne zaczął być dostrzegany w europejskim świecie biznesu jako specjalista od ratowania skomplikowanych, międzynarodowych organizacji.
W tym czasie nabrał też cech, które później stały się jego znakiem rozpoznawczym: bezpośredni styl komunikacji, niechęć do rozbudowanych hierarchii, zamiłowanie do liczb i danych oraz nieformalny strój. Słynne czarne swetry, które zacznie nosić niemal na każdą okazję – od codziennych spotkań, po wystąpienia przy premierach nowych modeli samochodów – były odbiciem jego pragmatycznego podejścia do życia i pracy. Nie zależało mu na zewnętrznej etykiecie, ale na wynikach i klarownych decyzjach.
Przełomem w jego karierze okazało się nawiązanie współpracy z rodziną Agnellich – założycieli Fiata i jednych z najbardziej wpływowych przemysłowców we Włoszech. Marchionne trafił do rady nadzorczej firmy SGS, w której dużym udziałowcem był właśnie holding Exor należący do Agnellich. Z czasem zyskał ich zaufanie jako kompetentny, twardy, ale sprawiedliwy menedżer. Kiedy sytuacja Fiata zaczęła się dramatycznie pogarszać, to właśnie na niego zwrócono uwagę jako na potencjalnego ratownika koncernu.
Przejęcie sterów w Fiacie: od firmy na krawędzi bankructwa do zyskownego koncernu
Na początku XXI wieku grupa Fiat znajdowała się w głębokim kryzysie. Zadłużenie rosło, wyniki sprzedaży spadały, jakość produktów była krytykowana, a struktura organizacyjna stała się ociężała i nieprzejrzysta. Fiat groził utratą niezależności – w tle istniały umowy z General Motors, które mogły doprowadzić do przejęcia części działalności. Dla Włoch, gdzie marka Fiat była nie tylko firmą, lecz także elementem tożsamości narodowej, taka perspektywa była niemal traumatyczna.
W 2004 roku Sergio Marchionne został mianowany dyrektorem generalnym (CEO) koncernu Fiat. Jego nominacja była zaskoczeniem dla wielu obserwatorów, ponieważ nie pochodził z branży motoryzacyjnej, nie miał przeszłości inżynierskiej ani „benzyny we krwi” w tradycyjnym sensie. Zamiast tego oferował coś innego: umiejętność szybkiej analizy, głęboką znajomość finansów i twardą wolę przeprowadzenia zmian, które inni uznawali za politycznie lub społecznie zbyt trudne.
Marchionne natychmiast przystąpił do radykalnej restrukturyzacji. Upraszczał hierarchię zarządczą, ograniczał biurokrację, łączył działy, wprowadzał jasne cele i mierniki efektywności. Słynął z bezpośredniej kontroli nad kluczowymi projektami i częstych wizyt w zakładach produkcyjnych. Domagał się lepszej jakości produktów, skrócenia cyklu rozwoju nowych modeli i odważnego podejścia do stylistyki. Pod jego rządami narodziły się samochody, które odegrały ogromną rolę w odrodzeniu marki: m.in. nowy Fiat 500 – reinterpretacja klasycznej „pięćsetki” – oraz udane generacje modeli Panda, Punto czy ówczesnych małych samochodów miejskich i kompaktowych.
Jednym z najbardziej spektakularnych posunięć Marchionne było rozwiązanie skomplikowanej relacji z General Motors. Fiat miał opcję zmuszenia GM do wykupu części swoich udziałów, co groziło ogromnym obciążeniem dla amerykańskiego giganta. Marchionne wykorzystał tę sytuację jako dźwignię negocjacyjną: zamiast prowadzić długą i wyniszczającą batalię prawną, doprowadził do porozumienia, w wyniku którego GM wypłacił Fiatowi wielomiliardowe odszkodowanie. Te środki stały się kluczowe dla stabilizacji finansowej włoskiego koncernu i dały mu oddech potrzebny do przeprowadzenia zmian.
W krótkim czasie Marchionne udało się przekształcić Fiata z firmy balansującej na skraju upadku w przedsiębiorstwo generujące zyski. Włoska opinia publiczna zaczęła postrzegać go jako wybawcę narodowego czempiona, a w świecie biznesu zyskał reputację jednego z najbardziej skutecznych menedżerów w Europie. Jego metody nie były bezbolesne – restrukturyzacja oznaczała trudne decyzje dotyczące zatrudnienia, zamykania lub przekształcania zakładów – jednak efekty finansowe i produktowe były nie do zakwestionowania.
Wejście do USA: spektakularna transakcja z Chryslerem
Najbardziej znanym epizodem w karierze Marchionne stało się przejęcie kontroli nad amerykańskim koncernem Chrysler. Po kryzysie finansowym 2008 roku Chrysler znalazł się na skraju bankructwa i funkcjonował dzięki wsparciu rządu USA. Potrzebny był inwestor i menedżer, który przeprowadzi restrukturyzację i wprowadzi firmę na ścieżkę wzrostu. Fiat, pod kierownictwem Marchionne, dostrzegł okazję, która dla wielu wydawała się zbyt ryzykowna.
W 2009 roku zawarto porozumienie, w ramach którego Fiat objął początkowo mniejszościowy udział w Chryslerze, wnosząc przede wszystkim technologię małych i średnich silników oraz platform samochodowych, w zamian za dostęp do sieci sprzedaży i rynku północnoamerykańskiego. To nie był typowy zakup – raczej układ partnerstwa i stopniowego przejmowania kontroli. Marchionne potrafił w tej bardzo politycznej i wrażliwej sytuacji poruszać się z dużą zręcznością, negocjując jednocześnie z rządem USA, związkami zawodowymi, dostawcami i innymi interesariuszami.
Przejęcie Chryslera okazało się ruchem przełomowym. Marchionne został jednocześnie szefem Fiata i Chryslera, łącząc w jednej osobie kierownictwo dwóch firm z różnych kontynentów. Mimo dzielących je kultur organizacyjnych, historii i rynków, zaczął budować jeden wspólny organizm przemysłowy. Dążył do integracji platform, komponentów i procesów zakupowych. Jednocześnie pozostawiał silne tożsamości marek, takich jak Jeep czy Dodge, rozumiejąc ich ogromną wartość na rynku amerykańskim.
Odbudowa Chryslera przebiegała w imponującym tempie. Ikoniczna marka Jeep stała się jednym z filarów zyskowności nowej grupy, dzięki dynamicznemu wzrostowi globalnego popytu na SUV-y. Marchionne zrozumiał, że Jeep ma potencjał, by stać się marką globalną, obecna na wielu rynkach poza USA, i konsekwentnie go realizował. Dzięki temu także włoskie fabryki mogły produkować pojazdy kierowane na eksport, zmieniając strukturę działalności koncernu.
Powstanie Fiat Chrysler Automobiles (FCA) i dalsza ekspansja
Logicznym następstwem procesu integracji było formalne połączenie Fiata i Chryslera w jednym holdingu. W 2014 roku powstała grupa Fiat Chrysler Automobiles (FCA), z siedzibą prawną w Holandii i notowaniem na giełdach w Nowym Jorku oraz Mediolanie. Marchionne został jej dyrektorem generalnym, a John Elkann – wnuk Gianniego Agnellego – przewodniczącym rady nadzorczej. To połączenie było symbolem głębokiej globalizacji przemysłu motoryzacyjnego: historyczna włoska firma i amerykański producent aut połączyły siły, by konkurować z gigantami z Niemiec, Japonii czy Korei.
Marchionne intensywnie pracował nad poprawą efektywności całej grupy. Łączył działy badawczo-rozwojowe, optymalizował portfolio modeli, decydował o inwestycjach w wybrane marki, a inne traktował bardziej pragmatycznie. Szczególne znaczenie przykładał do marek z dużym potencjałem marżowym, jak Jeep oraz luksusowe i sportowe brandy włoskie: Maserati, a także związane z koncernem Ferrari, którym przez pewien czas również zarządzał jako dyrektor generalny.
Pod jego kierunkiem Ferrari przeszło proces wydzielenia z grupy FCA i wejścia na giełdę, co miało na celu lepsze wykorzystanie wartości marki na rynkach finansowych. Operacja ta była uważnie obserwowana, ponieważ Ferrari uchodziło za „klejnot w koronie” rodziny Agnellich. Marchionne, pełniąc funkcję szefa Ferrari, kontynuował rozwój tej marki zarówno w obszarze samochodów drogowych, jak i sportu motorowego, starając się godzić ekskluzywność z rosnącym popytem.
W całej tej układance centralne znaczenie miała strategiczna wizja Marchionne: uważał, że w przyszłości przetrwają tylko najwięksi gracze, zdolni do ponoszenia gigantycznych kosztów badań nad nowymi technologiami, w tym napędami alternatywnymi, systemami bezpieczeństwa i autonomizacji jazdy. Dlatego w jego publicznych wystąpieniach często pojawiały się wezwania do konsolidacji branży – znane było jego przekonanie, że sektor samochodowy jest „nadmiernie rozdrobniony”.
Styl przywództwa, codzienność i wizerunek człowieka w czarnym swetrze
Sergio Marchionne różnił się od stereotypowego prezesa wielkiej korporacji. Nie nosił garniturów, rzadko występował w krawacie. Jego znakiem rozpoznawczym stał się ciemny, często czarny, wełniany sweter, który towarzyszył mu na konferencjach prasowych, zebraniach z analitykami giełdowymi i prezentacjach nowych samochodów. Ten pozornie drobny szczegół miał znaczenie symboliczne: podkreślał jego dystans do formalnej etykiety oraz skupienie na treści, a nie na formie.
Marchionne pracował niezwykle intensywnie. Znany był z bardzo długich dni roboczych, częstych lotów między Europą a Ameryką Północną i bezpośredniego zaangażowania w kluczowe decyzje produktowe oraz finansowe. Często powtarzano, że niemal mieszkał w samolotach i biurach, a harmonogram jego spotkań był tak napięty, że budził podziw, ale i niepokój współpracowników.
Jego styl zarządzania łączył twardość z umiejętnością inspirowania ludzi. Wymagał wiele od siebie i od innych, potrafił ostro krytykować, gdy wyniki były niezadowalające, ale też doceniał zaangażowanie i odwagę. Unikał „dworskiej” atmosfery – oczekiwał, że menedżerowie będą mówić wprost o problemach, zamiast je ukrywać. Jednocześnie miał świadomość swojej roli jako osoby publicznej. Wystąpienia Marchionne, szczególnie te dotyczące kondycji branży motoryzacyjnej, były uważnie śledzone przez analityków. Słynął z dosadnych sformułowań i bezpośredniej krytyki niektórych zjawisk, jak nadprodukcja czy powielanie podobnych modeli przez różnych producentów.
W relacjach z pracownikami i związkami zawodowymi budził ambiwalentne reakcje. Z jednej strony był traktowany jako twardy negocjator, który nie waha się zamykać fabryk czy wprowadzać wymagających zmian w układach zbiorowych. Z drugiej – część załogi doceniała go za to, że udało się uratować koncern przed upadkiem i zachować tysiące miejsc pracy, choć w zmienionej strukturze. Włoska debata publiczna toczyła się latami wokół bilansu jego działań dla krajowego przemysłu i rynku pracy.
Wizja przyszłości motoryzacji i podejście do technologii
Marchionne był menedżerem głęboko świadomym wyzwań stojących przed przemysłem samochodowym. Analizował nie tylko bieżącą sytuację sprzedażową, ale również perspektywy regulacyjne, ekologiczne i technologiczne. Wiedział, że rosnące wymagania dotyczące emisji spalin, bezpieczeństwa i efektywności paliwowej wymagają ogromnych nakładów na badania i rozwój. Z tego względu tak mocno podkreślał potrzebę konsolidacji – według jego ocen tylko duże koncerny będą w stanie udźwignąć ciężar inwestycji w nowe napędy i systemy elektroniczne.
Wobec elektromobilności zajmował stanowisko pragmatyczne. Z jednej strony rozwijał programy badawcze i ofertę hybryd oraz samochodów niskoemisyjnych w grupie FCA, z drugiej – głośno podkreślał ekonomiczne i technologiczne ograniczenia wczesnej fazy rozwoju pojazdów elektrycznych. Jego wypowiedzi, w których ostrzegał przed nadmiernym entuzjazmem wobec aut elektrycznych pozbawionym rachunku kosztów, bywały kontrowersyjne, ale odzwierciedlały sposób, w jaki postrzegał rolę menedżera: jako osoby odpowiedzialnej nie za modę, lecz za długoterminową rentowność i przetrwanie firmy.
Pod jego kierownictwem FCA stawiała też na rozwój marek o wysokiej marżowości, które lepiej znosiłyby presję przejścia na nowe technologie. Jeep, Maserati czy Ferrari wpisywały się w tę logikę – segment SUV-ów, segment premium i ultra-premium dawały większą elastyczność cenową niż masowy rynek małych samochodów, silnie regulowany i konkurencyjny. Marchionne starał się tak zaplanować portfel marek, aby grupa mogła uzyskiwać środki na kosztowne inwestycje technologiczne.
Życie prywatne, tożsamość i wartości
Choć opinia publiczna znała go przede wszystkim jako niezmordowanego szefa gigantycznego koncernu, Marchionne miał również wymiar osobisty, którego strzegł zazdrośnie przed mediami. Rzadko dzielił się szczegółami życia prywatnego. Wiadomo, że jego doświadczenie emigracyjne i wielokulturowe otoczenie w Kanadzie ukształtowały w nim poczucie, że tożsamość nie jest dana raz na zawsze, lecz budowana w ciągu całego życia. Czuł się jednocześnie Włochem i Kanadyjczykiem, Europejczykiem i człowiekiem Północnej Ameryki, co ułatwiało mu poruszanie się między różnymi kulturami biznesowymi.
Wartości, które cenił, to przede wszystkim odpowiedzialność, praca i rzetelność. Zdolność do twardego liczenia, ale też do stawiania ludziom ambitnych, sensownych celów, była według niego fundamentem zdrowej firmy. Nie hołdował wizji menedżera-celebryty oderwanego od codziennych realiów fabryk i biur. Wielokrotnie podkreślał znaczenie przemysłu produkcyjnego jako realnego źródła bogactwa gospodarczego – w przeciwieństwie do czysto finansowych spekulacji.
Współpracownicy wspominali go jako osobę wymagającą, ale też gotową do rozmowy i argumentacji. Nie był autokratą odpornym na krytykę; był raczej liderem, który twardo bronił swoich tez, dopóki nikt nie przedstawił solidniejszych danych lub lepiej ugruntowanego punktu widzenia. Ta intelektualna dyscyplina wyróżniała go na tle wielu zarządzających polegających głównie na intuicji.
Ostatnie lata, nagłe odejście i reakcja świata
Pod koniec drugiej dekady XXI wieku Marchionne szykował się do stopniowego przekazania sterów. W grupie FCA, jak i w Ferrari, trwały prace nad planami sukcesji. Oficjalnie zakładano, że odejdzie na emeryturę w 2019 roku, po zakończeniu jednego z kluczowych planów strategicznych. Mimo to do końca pozostał aktywny i zaangażowany, nadzorując wdrażanie nowych modeli oraz rozmowy dotyczące przyszłych aliansów i technologii.
Latem 2018 roku wydarzenia potoczyły się jednak w sposób dramatyczny. Marchionne trafił do szpitala w Zurychu na operację, której szczegółów początkowo nie ujawniano. Stan zdrowia gwałtownie się pogorszył. W lipcu 2018 roku ogłoszono, że z powodu nieoczekiwanych komplikacji medycznych nie jest już w stanie pełnić swoich obowiązków. W bardzo krótkim czasie rada nadzorcza FCA powołała nowych szefów zarówno w grupie, jak i w Ferrari, co było sygnałem, że sytuacja jest poważna.
25 lipca 2018 roku Sergio Marchionne zmarł w wieku 66 lat. Informacja ta wywołała wstrząs w świecie motoryzacji i biznesu. Włoskie i międzynarodowe media publikowały obszerne wspomnienia, a politycy, menedżerowie i pracownicy przemysłowi podkreślali skalę jego wpływu na uratowanie Fiata i przebudowę Chryslera. Dla wielu Włochów jego śmierć była końcem pewnej epoki – epoki człowieka, który, choć bywał kontrowersyjny, udowodnił, że możliwe jest wyjście z głębokiego kryzysu dzięki zdecydowanemu przywództwu i konsekwentnym decyzjom.
Reakcje rynków finansowych również pokazały, jak ważną postacią był Marchionne dla inwestorów. Niepewność co do przyszłości strategicznej FCA po jego odejściu była odczuwalna, a nowi liderzy stanęli przed wyzwaniem utrzymania kursu i wiarygodności, które przez lata budował. Jego styl i połączenie pragmatyzmu z odwagą strategiczną stały się dla następców punktem odniesienia, choć jednocześnie było jasne, że nikt nie odtworzy dokładnie tej samej kombinacji cech osobowościowych.
Dziedzictwo w motoryzacji i znaczenie dla przemysłu
Wpływ Sergia Marchionne na światowy przemysł motoryzacyjny jest trudny do przecenienia. Po pierwsze, udowodnił, że nawet firma w bardzo złej kondycji, jak Fiat w pierwszych latach XXI wieku czy Chrysler po kryzysie 2008, może zostać skutecznie przekształcona i przywrócona do rentowności. Po drugie, pokazał, że połączenia transatlantyckie, często postrzegane jako skomplikowane i obciążone ryzykiem kulturowym, mogą stać się źródłem synergii, jeśli zarządzający ma zdolność budowania wspólnej strategii i struktury.
Marki wchodzące w skład FCA – w tym Jeep, Alfa Romeo, Maserati czy RAM – zyskały nowe życie i stały się ważnymi graczami na globalnym rynku. Nawet po śmierci Marchionne konsekwencje jego decyzji są widoczne. Utworzony z FCA i francuskiej grupy PSA koncern Stellantis, który powstał już po jego odejściu, jest w pewnym sensie kontynuacją jego wizji konsolidacji sektora. Bez wcześniejszego uratowania i wzmocnienia Fiata oraz Chryslera trudno byłoby sobie wyobrazić taką fuzję.
Dziedzictwo Marchionne to nie tylko nowe struktury korporacyjne czy poprawa bilansów finansowych. To również zmiana sposobu myślenia o roli menedżera w dużym przemyśle. Pokazał, że skuteczne przywództwo w sektorze tak złożonym jak motoryzacja wymaga jednoczesnego zrozumienia technologii, finansów, geopolityki i psychologii organizacyjnej. Jego podejście do uproszczenia struktur, skracania ścieżek decyzyjnych i koncentracji na kluczowych markach oraz projektach stało się punktem odniesienia dla wielu innych firm.
Nie bez znaczenia jest też symbolika jego osoby. Dla licznych młodych menedżerów Marchionne stanowi przykład, że nie trzeba pochodzić z centrum tradycyjnych elit biznesowych, aby odegrać kluczową rolę w globalnym przemyśle. Jako syn włoskiej rodziny, która wyemigrowała do Kanady, dzięki pracy, edukacji i determinacji wspiął się na szczyt jednej z najbardziej wymagających branż. W tym sensie jego historia odzwierciedla mit „self-made” w wersji transatlantyckiej.
W świecie motoryzacji nazwisko Marchionne pozostanie na trwałe kojarzone z transformacją. Z jednej strony był to człowiek twardych liczb i cięć kosztów, z drugiej – ktoś, kto potrafił dostrzec potencjał emocjonalny marek takich jak Fiat 500, Jeep czy Ferrari i przekuć go w przewagę rynkową. Jego życie pokazuje, jak bardzo przemysł samochodowy jest spleciony z szerszymi procesami społecznymi, migracyjnymi i gospodarczymi. Od Chieti w Abruzji, przez Toronto, Szwajcarię i Detroit, aż po centra decyzyjne w Londynie i Amsterdamie – droga Marchionne jest jednocześnie mapą globalnej motoryzacji przełomu XX i XXI wieku.
Ostatecznie Sergio Marchionne pozostaje w pamięci jako przemysłowiec, który nie bał się stawiać trudnych pytań i udzielać na nie niepopularnych odpowiedzi. Jego działania uchroniły tysiące miejsc pracy, przekształciły upadające firmy w konkurencyjne organizacje i przyczyniły się do powstania nowych układów sił w globalnej branży. Dla jednych był bezwzględnym restrukturyzatorem, dla innych – wybawcą, który przywrócił sens istnienia całym markom i fabrykom. Faktem pozostaje, że bez jego obecności współczesna motoryzacja wyglądałaby zupełnie inaczej, a historia Fiata i Chryslera mogłaby zakończyć się scenariuszem upadłości zamiast odrodzenia.






